piątek, 24 listopada 2017

Na marginesie: Radjozłuhacz

Pewnego razu słuchacze opowiadali redaktorom jak słuchają radia i z jaką jakością. Bo wszystko się kręci wokół jakości. Dźwięku. Każdy słuchacz miał jakiś sposób na słuchanie żeby mu radio grało ładnie, Ktoś miał taki sposób, że słuchał polskiego radia, nadawanego z Polski, przez taki jeden serwis w Ameryce płn. Nie słuchał na polskiej stronie polskiej rozgłośni, ale ze stanów ciągnął sobie stream.

A wygląda on tak.


Kliknij aby zobaczyć grafikę w pełnej wielkości.

Oryginalna wersja jest z pasmem mniej więcej 2x szerszym, ale zza wielkiej wody znacznie głośniejsza, więc chyba lepsza.

Tych sposobów na słuchanie było sporo, ale najciekawsze było to, że również te najgorsze oferujące najbardziej syfiastą jakość miały swoich zwolenników - patrz wyżej.

Pewnie ci co tak słuchają, mają takie specjalne bezpieczniki, które im sprzęt zabezpieczają, żeby ten syf się do niego nie dostał.

Na koniec dodam, że żeby zrozumieć ludzi słuchających radia prawdopodobnie trzeba przemyśleć temat stojąc na głowie.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Radio internetowe - nie ma sensu słuchać

Tym razem musimy niestety wrócić po raz ostatni do tematu nagrywania programów radiowych. Wprawdzie mamy zagadnienie rozpracowane bardzo dokładnie, okazuje się jednak, że radia internetowego nie ma sensu słuchać a tym bardziej nagrywać.

Tematyka tego bloga to m.in. jakość dźwięku. W przeciwieństwie do tzw. branży my się zajmujemy realną jakością czyli czymś takim, co można zmierzyć, zważyć, dotknąć, usłyszeć, czymś, co istnieje w realnym materialnym świecie, a nie tylko w niezdrowo pobudzonej wyobraźni przekupnych recenzentów, którzy za pieniądze napiszą wszystko, w końcu papier jest cierpliwy.

Zdarzyło mi się nagrać kilka programów radiowych nadawanych w sieci z zamiarem ich posłuchania. Nie za bardzo mi to słuchanie wychodziło, bo repertuar nie zawsze strawny, a i kompetencje prowadzących wątpliwe. Jednak niewydarzoną piosenkę można przeskoczyć, a na nieprofesjonalny komentarz przymknąć oko. Niestety sam dźwięk nie jest zachęcający, a często jakość jest tak zła, że słuchać nie sposób.

Wrażenia subiektywne autora bloga są jego sprawą i czytelnika nie muszą interesować. Ograniczymy się do faktów na przykładzie jednej wybranej audycji, która pokazuje pewien trend.

Kliknij żeby zobaczyć w pełnym rozmiarze.

Na zrzucie mamy nagranie wykonane 1:1 tak, jak zostało wypuszczone w sieć. Komentarz jest zbędny.

Skanowanie nagrania ReplayGain pokazuje, że żeby osiągnąć zwyczajną głośność odsłuchu trzeba to ściszyć o 9,48 dB. To także komentarza nie wymaga.

Na koniec analiza dynamiki nagrania:


                 Left              Right

Peak Value:      0.00 dB   ---      0.00 dB 
Avg RMS:        -7.62 dB   ---     -7.64 dB 
DR channel:      4.93 dB   ---      4.83 dB 
--------------------------------------------------------------------------------

Official DR Value: DR5

Samplerate:        44100 Hz
Channels:          2
Bitrate:           128 kbps
Codec:             MP3

Można dodać, że 128 kb/s. Komentarz oczywiście zbędny, wystarczy wyróżnienie na czerwono rzeczy istotnych.

Tak więc słuchanie radia internetowego uważam za temat, dla mnie, zamknięty. Temat otwart jest następujący. Gdzie ten przykładowy prowadzący, a i reszta także, ma uszy? W pewnym opowiadaniu fantastycznym wyczytałem, że jakieś stwory pozaziemskie miały uszy pod pachami i chcąc czegoś dokładnie posłuchać podnosiły ręce do góry, co w czasie konwersacji mogło budzić zdziwienie u Ziemian, którzy na ową odległą planetę przybyli. Czyżby radiem internetowym zajmowały się właśnie te stwory mające uszy pod pachami?

W takim razie ręce do góry, redaktory.

niedziela, 19 listopada 2017

Ałdio Wideło Szoł

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że nie mam, nie miałem i nie będę miał nigdy nic wspólnego z branżą audio-wideo. Zwłaszcza ich sposób hmm... myślenia jest mi zgoła obcy.

Dziękuję za uwagę.

piątek, 10 listopada 2017

Dla nałogowych nagrywaczy

Do dwóch poprzednich postów o nagrywaniu dochodzi kolejny. Tutaj była mowa o tym jak nagrywać radio z wyjścia we wzmacniaczu. Natomiast tu zajmowaliśmy się nagrywaniem strumieni. Przy czym ten drugi post zawierał podpowiedzi jak nagrać strumień, który nie da się odtworzyć w dowolnym programie np. niektórych polskich nadawców.

Jest bardzo dużo stacji radiowych działających w internecie, których można słuchać w takiej aplikacji, jaka komu pasuje. Te stacje można też bezpośrednio sobie nagrywać. W tym drugim wspomnianym poście został podany sposób na nagrywanie strumienia mp3 bez transkodowania. Ten sposób jest dobry, ale jest też lepszy.

Dla osób dużo nagrywających liczy się możliwość automatycznego rozpoczęcia i zakończenia nagrywania, nagrywanie jednym kliknięciem itd. Taką funkcjonalność mają płatne programy.

Do nagrywania strumieni dobrze się nadaje aplikacja streamWriter. Jest darmowa i istnieje też w wersji przenośnej. Jeśli ktoś siedzi w pracy przy komputerze może sobie nagrać swoje ulubione programy radiowe jednym kliknięciem bez instalowania czegokolwiek.

streamWriter ma duże możliwości, potrafi także zapisać strumień aac bez transkodowania. W aplikacji jest prawie 30 tysięcy strumieni do wyboru, można nagrywać równocześnie kilka, a jeżeli brak na liście można go dodać.

Pewnym problemem w odniesieniu do streamWriter'a jest zrywanie połączenia z serwerem, co się czasem zdarza, wtedy zamiast jednego pliku z nagraniem, jeśli wybierzemy taką opcję, otrzymamy ich kilka. W wypadku polskich streamów takie zrywanie się połączenia się zdarza dosyć regularnie i prawdopodobnie płatny program poradzi sobie z nimi lepiej, ewentualnie można skorzystać z wcześniej opisanych sposobów. Dobrze działający serwer, który nie zrywa połączenia co kilka/kilkanaście minut można nagrywać bez problemów.

wtorek, 31 października 2017

Jak to było z tym gramofonem?

Od roku 1983 przez radio zaczęto nadawać muzykę z płyt kompaktowych, co można porównać do krycia dachu dachówkami, a nie słomą. Jednak wciąż grano także zwyczajne płyty analogowe. I z tymi analogami zaczęło się coś dziwnego dziać w roku '90 lub '91.

Muzyce odtwarzanej z płyty analogowej towarzyszyło głośne buczenie. To buczenie było podobne do przydźwięku z sieci, ale miało dość charakterystyczną cechę. Słyszeli je wszyscy słuchacze - przez radio, a nie słyszeli tego realizatorzy dźwięku - w radio pracujący.

Dlaczego realizatorzy dźwięku nie słyszeli czegoś, co słyszeli wszyscy? Ano dlatego, że cechą charakterystyczną tego buczenia gramofonu działającego w programie drugim było to, że ono buczało w przeciwfazie. Wynika z tego, że dźwięk w reżyserkach wtedy był monitorowany w mono i dlatego inżynierowie zatrudnieni w radio nic nie wiedzieli. W domach też pewnie mieli odbiorniki mono, albo nie słuchali radia.

Radiosłuchacze radzili sobie z tym przydźwiękiem w ten sposób, że włączali taki przycisk mono, który jest w tunerze. Dźwięk był monofoniczny, ale płyta nie buczała. Istniała też inna grupa, która żadnego przydźwięku nie słyszała i przypuszczalnie ta grupa przekształciła się później w audiofilów.

Tak to już jest z analogowymi płytami, szumią, trzeszczą, buczą. Cały "urok" analogowej technologii.

Pytanie wciąż pozostaje otwarte, jak to buczenie powstawało, na jakim etapie. Jeśli ten blog czyta pracownik radia, który coś na ten temat wie, może napisać jak to z tym było w komentarzu. Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie, niech pisze.

sobota, 21 października 2017

ABC radiowca

W pracy radiowca od strony technicznej najbardziej się liczą dwie rzeczy: po pierwsze kompresja i po drugie kompresja.

Kompresja może polegać, i polega, na zmniejszeniu dynamiki. Ale to także zmniejszenie wielkości pliku, czyli kompresja stratna. Pewien bardzo znany inżynier dźwięku powiedział w którymś wywiadzie, jest do posłuchania w sieci, że on może odwrócić kompresję, czyli zwiększyć dynamikę, jeśli ktoś ją za bardzo spłaszczył. Czyli zmniejszenie dynamiki nie oznacza zmiany nieodwracalnej.

Ale kompresja w celu zmniejszenia wielkości pliku czyli konwersja do mp3, aac itp. jest nieodwracalna. Część dźwięków zostaje nieodwracalnie usunięta.

Można powiedzieć, że dźwięk w kompresji stratnej jest czymś w rodzaju dekoracji teatralnych. One mogą być realistyczne, ale tylko z punktu widzenia widza na widowni. Po wejściu na scenę lub za kulisy widać, że to nie są prawdziwe rzeczy, tylko puste skorupy. Część została skasowana, żeby pliki były małe.

Kompresja pliku, który już został skompresowany do formatu stratnego polega na tym, że wspomniane dekoracje teatralne kodek stratny "widzi" pod innym kątem, nie tym, który został przewidziany. Dlatego to, co wygląda na trójwymiarową bryłę po jednokrotnej kompresji zobaczymy jako coś płaskiego, dostrzeżemy że to są dekoracje ze szczegółami widocznymi z nieodpowiedniego miejsca.

Te szczegóły, których nie powinniśmy widzieć to artefakty, zniekształcenia, szumy. Nawet jeśli po jednokrotnej kompresji stratnej ich nie słychać, to po kolejnej będą.

Dlatego podstawowa zasada pracy radiowca powinna polegać na tym, że pod żadnym pozorem i w żadnych okolicznościach nie wolno grać plików stratnych dlatego, że radio samo w sobie zawsze jest stratne.

Kiedyś radio działało bezstratne, kiedy było analogowe. Wtedy problemem był szum, zniekształcenia itd. ale nie było problemu artefaktów kompresji stratnej. Teraz radio UKF ma dosyły stratne, a radio internetowe w ogóle działa w oparciu o kodek mp3 czy aac.

Jeśli przez radio czyli medium w formacie stratnym zagra się plik w formacie stratnym artefakty się nałożą i brzmienie i jakość będą złe.

Dlatego jeśli ktoś przynosi do radia mp3 żeby je potem grać powinien sobie znaleźć inne zajęcie, albo uzupełnić braki w wykształceniu. A są tacy, którzy tak robią. Można to łatwo sprawdzić kiedy się zrobi analizę widma dźwięku. Widmo radiowe powinno sięgać do 15kHz a potem już nie ma nic, może pomijając pilota stereo. Ale kiedy widmo kończy się znacznie wcześniej, a muzyka jest taka, że są gitary, bas, perkusja i wokal gdzie w oryginale widmo sięga do ponad 20 kHz, to świadczy, że odtworzenie było z pliku stratnego o złej jakości.

Ale sprawdzić programem to jedno, ale jak to słychać, to już inna rzecz. Słychać również jak w radiu internetowym program powtórkowy gra jak ze studni. W radiu internetowym zdarzają się powtórki bardzo często. I teraz jeśli ktoś nagrał swój program do jakiegoś mp3, to w powtórce to mp3 zostanie przemielone przez mp3 po raz drugi i brzmieniowo wychodzi miazga.

Dlatego kiedy zdarzy się, że płyta się zatnie i prowadzący przekłada płytę z odtwarzacza do odtwarzacza, to nie świadczy bardzo dobrze o profesjonaliźmie, ale jednak jest ok. bo muzyka jest odtwarzaca z oryginalnych płyt.

Z perspektywy słuchacza, który nagrywa audycje wygląda to tak, że jeżeli redaktor przyniesie do radia pliki mp3 i dosył/strumień są stratne, a w radiu dosył albo strumień zawsze są stratne, nagranie wykonane przez tegoż słuchacza będzie już trzecią generacją stratną i tego się już słuchać nie da. Kompletna masakra będzie wtedy, jak redaktor odtwarza mp3, nagrywa swoją audycję do mp3, potem to archiwalne czy powtórkowe nagranie jest emitowane w mp3 i jak ktoś sobie to jeszcze nagra do mp3 to już szkoda czasu na słuchanie.

Dlatego radiowcy powinni wiedzieć, że archiwizowanie audycji musi być zrobione w formacie bezstratnym.

Niestety radio zawsze będzie pierwszą generacją stratną, co najmniej pierwszą i powinni to mieć na uwadze radiowcy, ale też i słuchacze zachwycający się "pięknym dźwiękiem analogowym" jak ktoś puszcza przez radio winyle. Takie zachwyty świadczą o kompletnej ignorancji i niezrozumieniu zagadnienia.

Radio generalnie jest do słuchania i z tego powodu, że zawsze jest stratne nie nadaje się do nagrywania do mp3 czy jakiegoś innego formatu stratnego. Mając nagrania z UKF nawet zrobione we FLAC, trzeba mieć świadomość, że to i tak jest tylko aac. I nie jest tak, że mamy w tym nagraniu dźwięk oryginalny, bo to jest aac przepuszczone przez tor nadajnika i odbiornika, ale i tak będzie najlepsze możliwe.

Natomiast nagranie streamu aac 64 kb/s zrobione do mp3 CBR 192 to jest po prostu coś nie nadającego się do słuchania. Można się dowiedzieć jakie jest zachmurzenie z prognozy pogody itd. ale jakość muzyki jest bardzo marna.

piątek, 20 października 2017

Nagrywanie mediów strumieniowych - transkodowanie, strata jakości

W necie jest bardzo dużo nagrań przeróżnych audycji radiowych. Są radia, których można słuchać tradycyjnie, przez odbiornik UKF np. ale też są takie, które nadają zarówno przez nadajniki naziemne jak i internet. W końcu są takie, których można słuchać tylko przez internet. Słuchacze nagrywają wszystko ze wszystkiego.

Najgorsze są nagrania wykonane ze streamu internetowego. Wynika to z jakości streamu i problem polega na tym, że słabej jakości stream, przykładowo 64 aac nie da się nagrać do mp3, żeby to brzmiało dobrze. Ale po kolei.

Na grafice jest spektrum zakłóceń, które powstają po przekonwertowaniu streamu mp3 128 mb/s do mp3 V3 czyli VBR 155-195 kb/s. Ale podobne spektrum będzie także po kodowaniu z pliku bezstratnego. Skoro mowa o nagrywaniu streamu, więc na przykładzie jest nagrany stream.



Ktoś, kto używał kiedyś magnetofonów analogowych powie, że nie jest tak źle, bo odstęp od zakłóceń jest całkiem dobry w porównaniu do typowych kaset. W zakresie, który tak naprawdę się liczy jest nienajgorzej. Ale poziom zakłóceń, szumu itd. nie stanowi o złej jakości nagrań stratnego streamu do stratnego formatu.

Artefakty się nawarstwiają i coś, co w oryginalnej transmisji jest jeszcze od biedy do zaakceptowania po przekonwertowaniu brzmi już nieciekawie.

Podejrzewam, że ludzie nagrywający programy ze streamu i wrzucający je do sieci ich nie słuchają. Nagrywanie ze streamu jest bardzo proste i wygodne, ale jakość przy transkodowaniu może bardzo ucierpieć.

Żeby jakość nagrania formatu stratnego w formacie stratnym nie uległa zauważalnej degradacji trzeba użyć takiego bitrate, co najmniej, przy którym dany kodek jest uznawany za transparentny. Jeśli chodzi o mp3 to jest on transparentny, tak się przyjmuje, od 192 kb/s. Czyli trzeba ustawić V2 albo preset Standardowa 170-210 kbps - co najmniej. Kodek Vorbis jest uznawany za transparentny przy 160 kb/s.

Radio internetowe, takie ogólnodostępne, ma jakość na granicy możliwej do zaakceptowania jakości. 64 aac+ to jest już jednak za mało, prawdopodobnie, natomiast do nagrywania to już z całą pewnością za mało.

Dlatego do własnego użytku, żeby coś posłuchać na co nie było czasu, trzeba nagrywać do formatu bezstratnego. Natomiast osoby, które udostępniają nagrania i starają się, żeby pliki były małe powinny przemyśleć sprawę. Ale zanim zaczną się zastanawiać niech odsłuchają kilka swoich nagrań, a najlepiej jak zaraz potem posłuchają kilku utworów, które tam były w tych audycjach z oryginalnych nośników.