środa, 18 października 2017

Nagrywanie - media strumieniowe

Osoby chcące nagrać stream w formacie bezstratnym trafiają na programy komercyjne. Nie ma potrzeby kupowania płatnych aplikacji, bo można zrobić to samo darmowym programem Audacity. Programy komercyjne wykonają wszystko za nas, ale jeśli nie nagrywamy systematycznie i chcemy od czasu do czasu coś sobie nagrać warto użyć oprogramowania darmowego, które często już jest zainstalowane w systemie.

Poradnik jak nagrywać dźwięki z komputera.

Konfiguracja polega na wyborze hosta WASAPI a z drugiej listy urządzenie nagrywającego, które jest wykorzystywane, ale z dopiskiem loopback.

 Nagrywanie streamu do formatu bezstratnego jest trochę sztuką dla sztuki. Radio internetowe zazwyczaj jest przesyłane w dość skromnej jakości, jednak odsłuchanie nagrania bez strat ma sens. Do archiwizowania i dzielenia się plikami w sieci warto użyć aplikacji mp3DirectCut, zwłaszcza jeśli możemy wysłuchać audycji na żywo, wtedy prościej jest nagrać od razu do mp3.

Artykuł wyjaśniający jak nagrywać z Miks stereo. Chcąc mieć mp-trójki ten sposób jest znacznie szybszy.

sobota, 14 października 2017

Speaker Boundary Interference Response (SBIR) jeszcze raz

W akustyce obowiązuje zasada, że wszystko wpływa na wszystko. Oznacza to, że jeśli spektrum dźwięku podzielimy na zakresy, niezależnie od tego ile tych zakresów będzie, to zmiana w dowolnym i tylko jednym zakresie wpłynie na brzmienie całości.

Mając do dyspozycji korektor graficzny możemy użyć tylko jednego regulatora, chociaż do dyspozycji jest ich wiele.




Uwypuklenie lub wyciszenie tylko jednego pasma zmieni obraz całości. Dokładnie na takiej samej zasadzie jak dodawanie przypraw. Jeżeli potrawa składa się z wielu składników, to i tak dodanie jakiejś jednej przyprawy np. w nieodpowiedniej ilości zmienia smak wszystkich składników.

Wobec tego jeśli w którymś zakresie coś jest nie tak, to ten zakres popsuje całość brzmienia. W zależności od tego kto jaki lubi zakres zdania będą podzielone. Ktoś lubiący tony średnie powie, że one są najważniejsze. Miłośnik wysokich tonów stwierdzi, że najważniejsze są właśnie wysokie tony. A ktoś lubiący basy stwierdzi, że bas jest najważniejszy. Oni wszyscy mają rację i zarazem nie mają. Każdy zakres potrafi zepsuć całość w takim samym stopniu.


Powyższy rysunek pokazuje poważny problem z basem. Właściwie to nie da się zbudować kolumn, które będą mieć tak dziwną charakterystykę niskich zakresów. Nie da się też kolumn popsuć, żeby powstało coś takiego. Ale ustawienie względem ściany potrafi spowodować taki lub podobny efekt jak najbardziej.

Pewności nie możemy mieć, bo grafika została znaleziona w sieci i nie wiadomo jak autor doszedł do tej sytuacji. Jednak zapaść basu przy 50Hz oznaczać może ustawienie kolumny podczas pomiaru w odległości 1,7 m od ściany. We wcześniejszych postach zostało powiedziane, że pewnych dystansów należy unikać, a tu mamy ilustrację dlaczego.

Przysunięcie kolumny tak, że front znajdzie się 60 cm, lub nawet bliżej, od ściany spowoduje, że ten karb zniknie i bas zyska na jakości. Jeśli będzie go za dużo, trzeba kolumnę odsunąć, jednak na więcej niż 2 metry. W naszych warunkach domowych powinniśmy używać kolumn, które nadają się do ustawienia blisko ściany.

Najgorszy efekt powstaje wtedy, gdy zapaść przypada na około 80 Hz czyli gdy kolumna stoi 1,1m od ściany. Warto wziąć miarkę i przekonać się czy aby chudy bas się nie bierze ze złego ustawienia.

Jak to już zostało powiedziane zapaść basu spowoduje, że wszystko będzie brzmieć nie tak, jak byśmy chcieli, żeby brzmiało.

sobota, 7 października 2017

Za daleko albo niewystarczająco daleko

Na jakość dźwięku w największym stopniu wpływa akustyka pomieszczenia. Bardzo duże znaczenie ma także ustawienie sprzętu i lokalizacja miejsca odsłuchu. Złym miejscem do słuchania jest takie bardzo bliskie tylnej ściany, kiedy ma się ją tuż za plecami.

Większość przywiązuje wagę do sprzętu, ale on nie gwarantuje jakości, wracamy wiec do akustyki pomieszczenia. Nawet zaadaptowane pomieszczenie nie wystarcza do zapewnienia pozytywnych wrażeń, kiedy głośniki są ustawione źle.

Zła lokalizacja kolumn jest najczęstszym błędem. Nawet przeglądając zdjęcia najlepszych pokojów odsłuchowych w których jest ustawiony obłędnie drogi sprzęt można przypuszczać, że ich posiadacze raczej robią dobrą minę do złej gry, tzn. niedostatecznie dobrego brzmienia.

Największym problemem jest uzyskanie dobrego basu. Tony średnie, a zwłaszcza wysokie nie stanowią dużego wyzwania nawet w średnio dobrym akustycznie pomieszczeniu. Natomiast osiągniecie dobrze brzmiących basów może być trudne nawet w najlepszym i świetnie zaadaptowanym pokoju.

Żeby mieć naprawdę dobry bas trzeba tak ustawić głośniki, by uniknąć wycinania zakresów niskich częstotliwości z powodu refleksów dźwięku od przedniej ściany, czyli tej za głośnikami.

Dobre ustawienie kolumn względem przedniej ściany polega na tym, że nie powinny stać dalej niż około 60 cm od niej; dotyczy frontów kolumn; lub nie bliżej niż 200 cm. Wynika z tego, że prawie wszystkie artykuły i filmy opisujące i pokazujące zestawy audio prezentują złe ustawienie, które skutkuje mniej lub bardziej niezadowalającym odtwarzaniem basów.

Ze zdjęć i filmów trudno jest oszacować dokładnie odległości. Jednak głębokość typowej małej kolumny wynosi około 30 cm. Wobec tego, jeśli widzimy, że za kolumną jest miejsce na jeszcze jedną lub dwie, to stoi ona za daleko.

Duże zestawy głośnikowe ustawia się z reguły trochę dalej. Z wyjątkiem tych największych nie mają one dwóch metrów wysokości, zazwyczaj będzie to nie więcej niż 1,5 metra. Jeżeli widzimy, że kolumna stoi w takiej odległości, że gdyby ją położyć na plecach, akurat jej szczyt dotknąłby ściany, albo nawet nie dałoby się jej położyć, względnie szacunkowa odległość wygląda na mniejszą niż 2 m to znaczy, że kolumna stoi za blisko.

Tak czy inaczej pomimo kosztów poniesionych na sprzęt jeśli głośniki stoją w przedziale więcej niż 60 i mniej niż 200 cm, to posiadacz zastanawia się nad zakupem subwoofera, względnie dwóch, w celu poprawy jakości dźwięku. Zamiast subwoofera wystarczy przesunąć posiadane głośniki i bas zacznie brzmieć tak, jak sobie życzy właściciel.

Wobec tego, że typowe warunki mieszkaniowe nie pozwalają na odsunięcie głośników na odległość większą niż 2 metry, bierzemy miarkę, blokujemy ją na 60 cm i sprawdzamy czy fronty głośników wystają poza nią, jeśli ją przytkniemy do ściany. Jeżeli kolumny stoją dalej, trzeba je dosunąć.

Kolumny mające bass reflex z przodu można przysunąć nawet tak blisko, że ich plecy niemal dotykają ściany, te mające otwór z tyłu muszą mieć około 20 cm przestrzeni.

Jeżeli ktoś nie ma miarki pod ręką niech weźmie jakiś podwójny album winylowy i rozłoży go. Gdy fronty kolumn będą dalej od ściany niż wyznacza to rozłożona okładka, to ten album w odsłuchu będzie miał chudy i słaby bas.

środa, 4 października 2017

Radiowe reżyserki

Radiem czasem nie warto się interesować bliżej. Można się np. dowiedzieć, że antena nadajnika jest zamocowana prawie dosłownie na kiju od miotły albo innych mało zachęcających rzeczy. Takie ciekawostki dotyczą małych i najmniejszych stacji.

Realizator dźwięku w malutkim radiu zapewne uważa, że świetnie zna swój fach i jest w nim dobry, a w ogóle słyszy wszystko doskonale. Zobaczmy jak to może wyglądać w praktyce.


Mając takie warunki pracy chyba najlepiej wszystko "puścić tak jak jest" i nie próbować korygować dźwięku, bo to się nie może udać.


Tu jest jeszcze gorzej. Pomieszczenie jest o wiele za małe, żeby można było ocenić dźwięk. Tak małe pomieszczenie bardzo silnie podbarwia dźwięk.



Tutaj z kolei mamy sprzęt, który się nie nadaje do odsłuchu w ogóle, chodzi o Altusy. Te kolumny mają swe własne charakterystyczne brzmienie, poza tym są o wiele za duże jak na takie malutkie pomieszczenie. Monitory mogłyby dać lepszą kontrolę, ale nie w takich warunkach akustycznych.

Wszystkie trzy sytuacje charakteryzuje ten sam błąd. Skoro głośniki świetnie widać, to znaczy, że wszystko świetnie słychać. Niestety jest inaczej.

Jeśli ktoś narzeka na brzmienie swojego lokalnego radia może zrozumie teraz, że nie może być lepiej. Jakość odsłuchu przekłada się bezpośrednio na jakość radiowego dźwięku.

niedziela, 24 września 2017

Adaptacja akustyczna słaba i dobra

Tematyką tego bloga jest to, co słychać. A najbardziej słychać samo pomieszczenie w którym się słucha. Według mnie im mniej słychać pomieszczenie, tym więcej słyszy się z nagrań i dlatego warto coś z tym pomieszczeniem zrobić.

Coraz więcej osób zauważa wagę problemu i dlatego coraz częściej wykonuje się różnego rodzaju adaptacje akustyki pomieszczenia odsłuchowego. Niestety zazwyczaj taka adaptacja rozczarowuje.

Nietrudno zgadnąć dlaczego adaptacja akustyki przynosi inne rezultaty niż się spodziewano. Są właściwie tylko trzy przyczyny, dlaczego coś poszło nie tak.

1. Pomieszczenie jest za małe i ma niekorzystny kształt. Niestety zaadaptowanie pokoju np. około 12 m kwadratowych jest bardzo trudne. Ilość materiału tłumiącego będzie tak duża, że już niewiele poza nim się w tym pomieszczeniu zmieści. Zamiast próbować zrobić coś, co jest praktycznie niewykonalne lepiej kupić zrównoważone tonalnie słuchawki i słuchać w ten sposób.

2. Użyto za małą ilość źle rozmieszczonych ustrojów akustycznych. Bardzo częstym błędem jest adaptowanie tylko jednej lub dwóch ścian. Takie podejście nie rokuje korzystnie, bo pozostałe trzy albo cztery ściany oraz sufit zrobią swoje, tzn. popsują dźwięk. Pozostawienie podłogi bez żadnego dywanu czy grubej miękkiej wykładziny także. Ale najbardziej korzystny wpływ na brzmienie ma wytłumienie modów czyli wygłuszenie narożników. Żeby wygłuszyć narożniki potrzeba użyć osiem dużych pułapek basowych, albo zwykłych absorberów. Do wytłumienia punktów pierwszych odbić można wziąć nawet absorbery o mniejszej grubości. Natomiast do tłumienia basu, zwłaszcza w narożnikach użyć tych największych możliwych.



W odniesieniu do rysunku w narożnikach opisanych ciemnoczerwonymi liczbami od jeden do osiem należy użyć największych pułapek basowych lub absorberów jakie są możliwe. W punktach pierwszych odbić z literą A czyli tych gdzie bas trafia prostopadle warto użyć grubszych pochłaniaczy, natomiast w miejscach z literą B można użyć cieńszych, bo w tych miejscach najbardziej chodzi o stłumienie średnich i wysokich częstotliwości.

We wcześniejszym poście jest zawarty pomysł na wykonanie absorberów z miejsca 2B jako takich, które będą silniej niż zwykłe płaskie pochłaniać basy, ale to by miało sens wtedy, gdy w narożnikach pomieszczenia nic nie ma. Wykonanie takich ustrojów jest trudne i dlatego są one jak dotąd wciąż tylko projektem.

Niektórzy przyjmują, że pomieszczenie ma 16 narożników a nie 8. Te dodatkowe osiem narożników wypada pomiędzy narożnikiem przykładowo 1 i 2 oznaczonymi ciemnoczerwono, albo w ogóle to jest cała krawędź, w tym przypadku pomiędzy tylną ścianą i podłogą. Żeby opanować mody w wystarczającym stopniu wystarczy użyć 8 ustrojów w kątach.

3. Użyto niewłaściwych ustrojów. W pomieszczeniach mieszkalnych, które zazwyczaj są i tak dość małe, stosowanie dyfuzorów nie ma sensu. Żeby opanować mody w małym pomieszczeniu trzeba je wytłumić na głucho; pomieszczenie nie mody; co oznacza, że po prostu nie ma już miejsca na dodanie dyfuzorów. Co prawda można kupić dyfuzory, które są jednocześnie absorberami. Takie ustroje na tylnej ścianie dadzą jeszcze lepszy efekt. Dźwięk rozproszony pochłania się lepiej i efektywniej, a poza tym pomieszczenie nie będzie aż tak bardzo martwe, jak w przypadku użycia samych pochłaniaczy. Problem w tym, że takie ustroje są bardzo drogie.

Jednak największy problem z małym pomieszczeniem polega na tym, że jeśli są w nim meble, bo to jest zwyczajny pokój w którym się mieszka, że brakuje miejsca, by umiejscowić zaledwie kilka naprawdę niezbędnych ustrojów.

Wytłumienie punktów pierwszych odbić wymaga zastosowania 12 ustrojów. Jeśli się adaptuje narożniki ustrojów musi być już ich 20.


Jeśli adaptacja punktów pierwszych odbić ma wyglądać jak na powyższym rysunku, to w małym pomieszczeniu już nie będzie miejsca na ustroje w kątach w pobliżu kolumn, zresztą nie będą one niezbędne. Ustawienie 20 ustrojów w pomieszczeniu mieszkalnym o niewielkich rozmiarach jest niewykonalne. Swobodnie ustroje można montować tylko na suficie i w górnych narożnikach.

Tylko kto montuje ustroje pod sufitem? Niewiele osób. A pozostawienie sufitu bez adaptacji jest dużym błędem, bo mody o większych częstotliwościach są tymi najbardziej odczuwalnymi i psującymi efekt. Tak samo pozostawienie pustej podłogi. Punkt 1B z pierwszego rysunku powinien być wytłumiony dywanem albo wykładziną.

Adaptacja akustyczna, która polega wyłącznie na ustawieniu dyfuzorów na przedniej ścianie tzn. za głośnikami nie ma już żadnego sensu poza dekoracyjnym. Ale jeśli ktoś uważa, że będzie się w takim otoczeniu dobrze czuł, może ustawić dyfuzory za kolumnami, ale powinien mieć świadomość tego, że oprócz wystroju nie zmienia nic.

W wystarczająco dużym pomieszczeniu, o korzystnych proporcjach, które jest wykorzystywane tylko do słuchania (i oglądania filmów jako np. mała sala kinowa) można wyważyć proporcje pomiędzy absorpcją i rozproszeniem, żeby osiągnąć najlepszy efekt. Osoby dysponujące takim pomieszczeniem i potrzebnym budżetem mogą rozważyć taką opcję.

W zwykłych pokojach mieszkalnych adaptacja musi być częściowa. Żeby osiągnąć najlepszy możliwy efekt trzeba się starać, żeby zdjąć z każdej ściany i z sufitu podobną ilość odbić. W praktyce polega to na tym, że mając określoną ilość ustrojów trzeba je rozdzielić mniej więcej po równo na wszystkie ściany i sufit. Efekt będzie lepszy jeśli na czerech ścianach będą po dwa ustroje i dwa pod sufitem niż wtedy, kiedy się da po pięć na dwie ściany. Dobra adaptacja jest zrównoważona czyli wszystkie powierzchnie są adaptowane w podobnym stopniu. Zostawienie nawet jednej płaszczyzny bez żadnej adaptacji na pewno zepsuje końcowy efekt.

wtorek, 19 września 2017

Audiofil czyli kto?

Gdyby tak spytać audiofila kim jest, określiłby się jako ktoś, komu strasznie zależy na jakości dźwięku, że on się na tej jakości zna i potrafi ją rozpoznać i docenić. Fajnie. Tyle w teorii, a jak jest w praktyce?

W praktyce jest tak, jak można zobaczyć na wielu filmach na YT i tak, jak można wyczytać w wielu magazynach o tematyce audio. Kto ma czas i chęć, żeby to wszystko oglądać i czytać?

Weźmy polskich audiofili. Jak to jest w Polsce?

Dźwięk w TV na polskich kanałach jest przeważnie czymś koszmarnym. Jednak osoby, które do tej jatki doprowadziły z pewnością uznają się za audiofili. Po drugiej stronie w domach tego słuchają też audiofile i nic nie słyszą.

Dźwięk w najpopularniejszych programach radiowych jest taką wielką, ciężką i rozgotowaną kluchą. No ale są też bardziej ambitne programy. W takiej bardziej ambitnej rozgłośni jest program nazywający się "wieczór z płytami" albo jakoś tak.

W tym "wieczorze" gra się ambitną muzykę z akcentem na jakość merytoryczną, artystyczną i techniczną. Z tego, co mówią prowadzący wynika, że muzyka ma być najlepsza i dźwięk również. No to zobaczmy jak z tymi ambicjami jest naprawdę.

Ktoś napisał do prowadzących, że podczas koncertu, którego zapis miał być wyemitowany, panował straszny chłód i muzycy sobie rozgrzewali ręce w wiadrach z ciepłą wodą. To jest mój prywatny blog, więc mogę sobie pisać co chcę, więc napiszę tak. Jakim trzeba być lemingiem, żeby łyknąć takie bzdury?

Może kiedyś ktoś wymyśli, że 13 grudnia w radio był taki chłód, bo oszczędzali węgiel, że redaktorzy musieli sobie rozgrzewać języki w wiadrach z ciepłą wodą? No dobrze, ja to już wymyśliłem. Ale czy ktoś to łyknie?

A jak to jest z jakością techniczną?

Przez radio poszła muzyka z płyty winylowej wydanej przez polską firmę. Jeśli się porówna płytę winylową z tą samą płytą, ale wydaną na zachodzie, wygląda to tak:

Kliknij na obrazek, żeby zobaczyć oryginalną wielkość. Tu jest fragment z omawianej emisji, jeden utwór, około 4 minuty muzyki.

Wersja polska ma DR7 a wersja zachodnia DR13. Ktoś może powiedzieć, że to emisja radiowa. Ale w tym programie DR zazwyczaj wynosi 11.

Brzmienie wersji polskiej jest takie, jakby się przykryło głośniki grubą pierzyną względnie słuchało muzyki przez ścianę. Mimo to pany redaktory zadeklarowały, że płyta się dobrze zachowała i dźwięk jest ok. Płyta dość mało trzeszczała, więc się nieźle zachowała, ale brzmienie było jak crap. Zdalne sterowanie słuchaczami w pełnym tego słowa znaczeniu.

Brzmienie wersji zachodniej jest klarowne, dynamiczne, czyste i w ogóle bez zarzutu.

Po co i dlaczego puszczać przez radio płyty, które brzmią jak crap? Przecież można było zagrać z dobrej wersji zagranicznej. Obyłoby się bez szumów i trzasków, a jakość byłaby nieporównywalnie lepsza.

Niestety okazuje się po raz kolejny, że Polacy za komuny nigdy nie wydali dobrze brzmiącej płyty. Co jeszcze bardziej smutne, nie potrafili tego zrobić dlatego, że nie umieli słuchać. I nie nauczyli się słuchać do dziś.

Ja nie wiem, może jednak zanim się zrobi program radiowy trzeba potrzymać głowę w wiadrze, ale z wodą zimną?

PS. Na czym polega zdalne sterowanie? Na tym, że ktoś komuś powiedział, że świetnie słyszy, co zwalnia z obowiązku słyszenia.

czwartek, 14 września 2017

Kolumny głośnikowe dobre i mniej dobre

Czy jest jakiś związek pomiędzy właściwościami akustycznymi pomieszczenia odsłuchowego i kolumną głośnikową, a właściwie jej obudową?

Pomieszczenie odsłuchowe charakteryzuje to, że występują w nim mody czyli rezonanse. Jeżeli wszystkie wymiary, tzn. długość, szerokość i wysokość są takie same, wtedy wystąpią trzy identyczne mody, które się zsumują. W efekcie podbarwienia dźwięku się skumulują i staną bardzo silne.

Mody można porównać do dziur w drodze. Jeśli pomieszczenie ma korzystne wymiary i mody są dystrybuowane równomiernie nie nakładając się na siebie, można powiedzieć, że w drodze są niewielkie dziury, jest ich dużo, ale są małe. Ale kiedy wymiary pomieszczenia są takie same, tzn. długość jest równa szerokości i wysokości, wtedy mody wystąpią w tych samych miejscach - częstotliwościach - i tak samo te dziury w drodze będą w tych samych miejscach. Będzie ich trzy razy mniej, ale będą trzy razy większe. W efekcie nie można jechać po takiej drodze.

W odniesieniu do kolumn występuje to samo zjawisko. Jeśli obudowa będzie sześcianem, to skumulują się niekorzystne oddziaływania dla wszystkich trzech kierunków, gdzie fale odbijają się pomiędzy równoległymi ściankami. Ale to nie wszystko.

Każda ściana ma tendencję do rezonansów. I jeśli wszystkie ściany będą mieć takie same wymiary również te rezonanse będą identyczne i się będą wzajemnie wzmacniały.

Żeby tego uniknąć producenci kolumn wykonują je tak, żeby wszystkie ścianki miały inne rozmiary. Dobrą kolumnę można poznać po tym, że proporcje boków są korzystne akustycznie. Tak samo jak jedno pomieszczenie ma korzystne proporcje, a inne nie.

Co można powiedzieć o producencie kolumn, który swój flagowy model wykonał tak, że szerokość obudowy jest niemal identyczna z głębokością? Że on nie wie o tym, co tu zostało powiedziane? A skoro nie wie rzeczy tak elementarnych, to co on w ogóle wie?

Przecież korzystne wymiary i unikanie identycznych rezonansów są tematem wiodącym w budowie kolumn od dziesięcioleci. Niektórzy idą tak daleko, że niektóre ścianki w ogóle nie są do siebie równoległe, nie są nawet prostokątne.

Zamiast czytać zawiłe opisy wrażeń ze słuchania warto sprawdzić jakie wymiary ma obudowa. I jeśli się okaże, że szerokość kolumny wynosi 197 mm a głębokość 222 mm, to lepiej wybrać inne, a prawdopodobnie w ogóle inną markę.