niedziela, 24 kwietnia 2016

Na marginesie: (High-obłęd)

Wiele przedmiotów kolekcjonerskich nie ma dużej, a niektóre nie mają żadnej wartości użytkowej. Znaczek pocztowy z XIX wieku  jest bezużyteczny, ale może sporo kosztować z innych powodów. Stary samochód jest gorszy pod każdym względem od jego współczesnego odpowiednika, jednak właśnie stary model ma często wartość wielokrotnie wyższą niż nowy. Nowy samochód jest szybszy, wygodniejszy, lepiej się prowadzi, mniej pali i zanieczyszcza środowisko, ma klimatyzację, nawigację etc. i kosztuje 80 tysięcy, natomiast stary jest wart 8 milionów. Co ciekawe nowe auto umożliwi przeżycie wypadku bez poważniejszych konsekwencji, natomiast w starym człowiek zamieni się w miazgę mięsno-kostną.

Gdyby potraktować sprzęt grający jako obiekty kolekcjonerskie wszystko stałoby się zwyczajne. Egzemplarz z lat siedemdziesiątych byłby wyceniony według kryteriów muzealnych i zbierackich. Im sprzęt bardziej kunsztownie skonstruowany, rzadziej spotykany, elegancki, piękny, lepiej wykonany, z bardziej szlachetnych materiałów itd. tym powinien mieć wyższą wartość. Niestety takie podejście występuje wyjątkowo. Sprzęt grający, zwłaszcza nowy, jest oceniany na podstawie jego rzekomych właściwości brzmieniowych.

Problem polega na tym, że w obiektywnym porównaniu znaczna większość urządzeń nie wykazuje żadnych różnic w brzmieniu*). Im dłużej trwa to dziwaczne podejście do sprzętu audio, tym więcej rzekomych różnic ludzie "słyszą" i tym łatwiej im słyszenie przychodzi.

To podejście jest dokładnie takim samym, jak w przypadku wpatrywania się w szklaną kulę. Generalnie w szklanej kuli można zobaczyć różne rzeczy, ale z oczywistych względów nie można dostrzec zdarzeń z przyszłości lub przeszłości. Osoby twierdzące, że widzą jakieś eventy w szklanej kuli najzwyczajniej zmyślają. Niestety zmyślają również osoby wsłuchujące się w sprzęt stereo.

Wiele lat temu i po wielokroć udowodniano w testach, że wszystkie deklaracje i pretensje wiadomej grupy nie potwierdzają się w praktyce i od tego momentu powstał coraz większy rozdźwięk pomiędzy rzeczywistością realną i wirtualną. Im więcej testów obiektywnych wykazujących bezpodstawność różnych pretensji, tym bardziej te pretensje stają się bardziej irracjonalne i oderwane od rzeczywistości.

Właściwie już nikt nie traktuje poważnie przeróżnych enuncjacji artykułowanych przez osoby słyszące wtyczki, bezpieczniki, kable SATA itp. poza dwoma grupami. Pierwsza grupa to głosiciele tychże pretensji i druga - osoby literalnie wierzące we wszystko. A zatem będące w stanie uwierzyć w prawdziwość wizji zobaczonej w szklanej kuli czy wywróżonej we fusach. Zresztą pod wpływem presji otoczenia i własnej grupa łatwowiernych zaczyna "słyszeć" i prawie zawsze "słyszy różnicę znaczącą i zaskakującą".

Wszystkie paraakustyczne zjawiska są słyszalne w zaciszu własnych domów, w samotności, bez udziału osób trzecich. Czasem spotykają się wyznawcy słyszenia i potwierdzają swe tezy wzajemnie się nakręcając i wygłaszając coraz bardziej absurdalne opinie. Jednak w warunkach kontrolowanych i obiektywnych wszystkie deklaracje stają się gawędami i klechdami, a na powrót materializują się i nabierają realności w odosobnieniu i w towarzystwie własnej wyobraźni.

Z biegiem czasu pewna grupa ludzi odrealnia się coraz bardziej i ich opowieści można już wyłącznie zakwalifikować do kategorii wróżenia z fusów i szklanej kuli czy innych zjawisk spirytystycznych. Im bardziej się radykalizuje i oddala od rzeczywistości, tym bardziej fanatycznie i zażarcie broni swych pretensji, coraz mocniej okopując się na swych stanowiskach wizji i imaginacji.

I byłoby tą chorą sytuację łatwo zakończyć, gdyby nie ciężka i wytrwała praca speców od marketingu. Zorganizowanie i wykonanie testu odsłuchowego jest trudne, skomplikowane i żmudne. Czyż taki test może konkurować z piękną, szybką, przyjemną w lekturze i bajecznie kolorową ulotką reklamową zapewniającą, że do wykonania bezpiecznika użyto technologi, przy której budowa rakiet kosmicznych jest zwykłą igraszką? I że właśnie dlatego tak pięknie gra i kosztuje tyle, co używane auto?


*) Różnie grają głośniki i gramofony.

sobota, 23 kwietnia 2016

I Am Not Spock

Wielu osobom wydaje się, że jestem jedynym wegetarianinem wśród mięsożerców. To znaczy, nikt nie wyobraża sobie diety bezmięsnej. Był kiedyś taki jeden, który nie jadł mięsa, ale zjedli go ludożercy. Skoro ja deklaruję bezmięsność wszyscy okrzyknęli mnie tamtym zeżartym.

Ale ja nim nie jestem.

Co gorsza łatka żeżartego jakby do mnie przylgnęła. A jeszcze gorsze jest to, że wciąż spotykają mnie szykany z powodu obsesji ludożerców, którzy nie są w stanie pojąć, że to nie mnie zjedli.

Niejedzenie mięsa jest rzeczą rzadką. Ale się zdarza. I więcej niż jednej osobie.

Więc przyjmijcie wreszcie do wiadomości, że ja jestem mną.

środa, 6 kwietnia 2016

Barwa dźwięku - inaczej

Jeśli komuś udało się usłyszeć dźwięk, który go zachwycił, stało się tak dlatego, że miał barwę, która wydawała się być idealna. Tak się zdarza bo, nie ma czasu na przesłuchanie innego materiału, który by wykazał, że dźwięk jednak jest co najwyżej zwyczajny. Po prostu akurat wybrana płyta w tych warunkach zabrzmiała rewelacyjnie.

Czasem realizacja a w szczególności barwa dźwięku konkretnego wydawnictwa świetnie się wpasowuje w barwę kolumn i również, a może przede wszystkim, właściwości akustyki pomieszczenia oraz sposób ustawienia głośników.

Są trzy elementy kształtujące barwę dźwięku: realizacja nagrania, głośnik i właściwości akustyki pomieszczenia i ustawienie głośników. Załóżmy, że mamy wszystkie elementy tworzące subiektywnie idealne brzmienie czyli atrakcyjną barwę.

Różne typy kolumn grają różną barwą dźwięku. Starają się o to producenci chcąc stworzyć głośniki grające "pięknie". Granie pięknie nie może się łączyć z graniem wiernie, w każdym razie różni producenci mają własne koncepcje pięknego grania i konsekwentnie je realizują. Wiąże się to przede wszystkim ze specyficznym poprowadzeniem charakterystyki. Wybierając właściwości przetwornika i zwrotnicy można pewne zakresy uwypuklić albo wycofać, co przekłada się na "piękny" dźwięk. Można również użyć innych metod jak np. wybór typu materiału na membrany albo częstotliwości podziału, stromość filtrów itd. Zwłaszcza wybór rodzaju materiału na membranę skutkuje dodaniem specyficznego rodzaju zniekształceń, co można również w jakimś sensie zaliczyć do kształtowania barwy.

Producenci kolumn mają ograniczone pole manewru, gdyż muszą się zmieścić w pewnym zakresie dla charakterystyki częstotliwościowej. Zbyt duże odchyłki będą natychmiast wykryte w pomiarach.

Większe znaczenie dla kształtowania barwy dźwięku ma pomieszczenie.

Z reguły pomieszczenie jest całkiem surowe względem tłumienia basu, tzn. o właściwościach brzmieniowych decydują jego wymiary i wynikające z nich rezonanse. Średnie i zwłaszcza wysokie częstotliwości są już w jakiejś mierze wytłumione. Pogłos i tłumienie średnich i wysokich tonów, jeśli się wpasują we właściwości realizacji stworzą wrażenie doskonałości tych zakresów. Można dodać, że własności kierunkowe głośników także mają znaczenie. W konkretnym przypadku z efektu może nic nie wyjść, jeśli zamieni się głośniki na promieniujące węższą lub szerszą wiązką.

Jeśli w zakresie tonów średnich i wysokich sukces polega na tym, że pomieszczenie doda akurat właściwą ilość odbić, w basie sytuacja jest bardziej skomplikowana ze względu na mody.

Załóżmy, że pomieszczenie ma 3 główne mody, z których tylko 2 są korzystne, dlatego, że wzmocnienie 2 częstotliwości basu da "ten efekt". Natomiast trzeci mod zamuli dźwięk. I tu właśnie szczęśliwy traf może spowodować, że odsunięcie kolumn od ścian o taką właśnie odległość, jak są one ustawione sprawi, że w miejscu odsłuchu tłumienie spowodowane odbiciem od ściany wyrówna czy osłabi mod, który w innym ustawieniu zamulałby dźwięk.

Sytuacja może być inna, kiedy akurat odbicie nie tylko od tylnej ściany a także od bocznej niwelują niekorzystne zjawiska w pomieszczeniu, oczywiście zawsze w odniesieniu do określonego miejsca odsłuchu. Często się przecież zdarza, że przejście w inne miejsce zabija efekt.

Właśnie na tym polega znajdowanie optymalnego ustawienie głośników. Jeśli brak jest dobrej adaptacji można osiągnąć zadowalający efekt ustawiając kolumny względem ścian w taki sposób, że wynikające z tego tłumienia osłabiają najbardziej dokuczliwe mody.

W każdym razie coś w rodzaju efektu "wow!" można przeżyć w odniesieniu do konkretnej płyty w określonym pomieszczeniu. Punktem koniecznym jest pewna specyfika realizacji. Dobry miks brzmi dość podobnie w każdej sytuacji i na każdych głośnikach, natomiast miks specyficzny w pewnych okolicznościach może zagrać genialnie, chociaż w lepszych warunkach wykazałby się brakami.

Takie przypadki są znane realizatorom dźwięku i są oni w pełni świadomi efektów, mających miejsce w pomieszczeniach w których finalnie słucha się muzyki. Większość działań reżyserów dźwięku polega na tym, żeby muzykę uczynić odporną na akustykę pomieszczeń użytkowników.

I dlatego, że pomieszczenia odsłuchowe zmieniają barwę dźwięku warto analizować takie wykresy właśnie pod tym kątem.


Z całą pewnością można znaleźć płytę i takie ustawienie wybranych głośników w tym pomierzonym na powyższym wykresie pomieszczeniu, że dźwięk zachwyci i zapadnie w pamięć jako niedościgły wzór, a przecież nie jest dobrze...

Podobne zjawiska, tzn. obiektywnie kiepski materiał dźwiękowy brzmi świetnie na marnym, ale naprawdę marnym sprzęcie, także się zdarzają.