piątek, 14 lipca 2017

Radio Chopin - jeżeli tego nie wymyślał jakiś niedomózgi wunderkint, to ja nie rozumiem nic z tego świata

Trafiłem na informację, że ma powstać coś, co się będzie zwać Radio Chopin. Znalazłem te wzmianki już po tym, jak powstał poprzedni wpis dotyczący monokultury radiowej.

Mówiąc już wprost uważam za idiotę każdego, kto układając program radiowy decyduje się zawrzeć w nim przykładowo utwory tylko jednego wykonawcy. Redaktor, który ma choć trochę rozeznania wie, że każdy ma wykonawców, których lubi. ale także takich, których nie lubi. Więc układając program zróżnicowany, gdzie będzie załóżmy 10 wykonawców, statystycznie rzecz biorąc 5 będzie lubianych, a innych pięć nielubianych. Więc statystyczny słuchacz będzie w połowie zadowolony.

Jeśli się da tylko jednego wykonawcę, szansa na to, że grono słuchaczy spadnie o połowę jest równa właśnie połowę. Jeżeli ja np. nie lubię zespołu "Banda czworga" (zakładam, że taki zespół realnie nie istnieje) nie będę słuchał programu, w którym tylko ten zespół będzie grał. Jeżeli jakiś redaktor znów postanowi, że będzie puszczał cały program piosenki w gatunku, którego nie lubię, znów nie będę tego słuchał. Bo nie lubię.

Jeśli tak się zdarzy kilka razy, że jakiś redaktor będzie puszczał monotematyczne utwory przez całą audycję, utwory z gatunku, którego nie lubię, w ogóle przestanę słuchać tego cyklu.

Głupota redaktora polega na tym, że nie rozumie, że ktoś może nie lubić czegoś, co on lubi. I nie pojmie, że puszczając cały program tylko to, co ktoś nie lubi straci słuchacza na zawsze.

Nie każdy lubi Chopina. I nie każdy lubi fortepian. To nie znaczy, że nie znosi. Ale jak będzie program, gdzie jest tylko Chopin i tylko (z wyjątkami) fortepian, to jest najlepsza metoda, żeby zohydzić Chopina i fortepian.

Nie ma na świecie gatunku czy wykonawcy, którego można słuchać na okrągło. Stacje, które ograniczają się do jakiegoś stylu, świadomie ograniczają grono odbiorców. Jednak jeśli się ogranicza ekstremalnie, do tylko jednego kompozytora, to jest sposób na zawężenie grona słuchaczy do ekstremalnie małego grona. Będą to mianowicie wyłącznie prowadzący daną audycję.

Dlatego pomysł na Radio Chopin według mnie mógł powstać w naprawdę chorej głowie. Klęska, całkowita i totalna klapa jest nieunikniona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz